Enter your keyword

ITB Berlin 2018

ITB Berlin 2018

ITB Berlin 2018

Międzynarodowe Targi Turystyczne to nie jest ten typ geoturystycznych wyjazdów, który wymaga kondycyjnego przygotowania… Tak przynajmniej myśleliśmy. Rzeczywistość szybko zweryfikowała nasz pogląd. Po krótkiej nocy w autokarze (przerywanej co i rusz chłodnymi podmuchami i ostrym ledowym światłem) przyszedł 19-godzinny dzień, wypełniony zwiedzaniem, oglądaniem, poszukiwaniem i dogadywaniem się. Z każdą godziną przybywało nam kilometrów… i kilogramów papieru. Ale o tym za chwilę.

10 marca o godzinie 4:45 minęliśmy Piękne Pole, docierając do mniej pięknego dworca autobusowego, gdzie należało doczekać do wschodu. Akurat tyle czasu, by dospać, dobudzić się, zjeść śniadanie i wyposażyć się w bilety. Kiedy w końcu zrobiło się jasno, my… zeszliśmy pod ziemię, do kanciastego, żółtego pudełka ze stali, ozdobionego motywami Bramy Brandenburskiej. Metro tunelami, a następnie wiaduktami dowiozło nas do centrum. Wyludnione o tej porze ulice łączyły ze sobą katedry, uniwersytet, wspomnianą Bramę i Kolumnę Zwycięstwa. Ulice przecinały się pod kątem prostym, otaczały je identyczne klockowate kamienice. Z korynckich kolumn zabytkowych budowli obłaził tynk. Wszędzie widać było ślady dawnej monumentalności, ale dziś miasto nie przypominało wielkiej europejskiej stolicy. Nieustający deszcz pogłębiał to przygnębiające wrażenie.

berlin-itb-08

Równo o 10:00 z szarego Berlina przenieśliśmy się więc na wszystkie 7 kontynentów, pełnych kolorów, zapachów, dźwięków i światła. Ogrom targów zrobił na nas wrażenie – sama Europa zajmowała tam 9 pawilonów. Przez kolejne 8 godzin (czyli aż do zamknięcia) wytrwale krążyliśmy pomiędzy rozbudowanymi stoiskami poszczególnych państw, gromadząc mapy, ulotki, foldery i pocztówki. Przyglądając się wyplataniu wiklinowych koszy przez polinezyjskich tubylców i występom arabskich nomadów w pustynnych strojach. Mijając mongolskie jurty, Konia Trojańskiego czy pola tulipanów. Kosztując greckich miodów, azjatyckich orzechów i win ze wszystkich części świata. Wsłuchując się w rytm afrykańskich bębnów i brzmienie hiszpańskich gitar. Jako ostatnią przemierzyliśmy Skandynawię, docierając na koniec do polskich stanowisk.

berlin-itb-15

I tutaj pierwotny plan wymagał modyfikacji – na dalsze zwiedzanie miasta nie starczyło już sił. Nocny Berlin nie zachęcał zresztą do wędrówek; z ulgą opuściliśmy pełen kibiców pociąg, zostawiając za sobą wieczorne koczowiska pod wiaduktami…

Z Targów wróciliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi, bogatsi o wiele wspomnień i (łącznie) jakieś 40 kg zgromadzonych materiałów. Wraz z nimi wiele podróżniczych planów zrodziło się w naszych głowach.

Autor: Ania Szreter

Galeria Zdjęć

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW KOMENTARZ